Translate

poniedziałek, 10 czerwca 2013

„Rynek w Cieszynie” by BaliBliss

Wiersz, który dołączyłam do pracy na konkurs - pocztówki z Cieszyna. Podoba się?
BaliBliss

P.S. Już 10 czerwca o 13:30 pierwsza część imagina o Harrym! 

„Rynek w Cieszynie”
Cieszyński rynek to miejsce znane,
Przez Cieszyniaków wszystkich kochane.
Tu spotkasz ludzi miłych i prostych.
To miejsce wielu historii miłosnych.
Ratusz, fontanna, Dom Narodowy,
Tych miejsc Cieszyniak bronić gotowy.
Ulicą Głęboką wprost ku granicy,
Cieszyńskiej Wenecji – pięknej dzielnicy...
Menniczą dojdziesz zaś do teatru.
W południe niesie się podmuch wiatru...
„Helo, Helenko” hejnał z ratusza.
Raduje się wtedy człowieka dusza.

środa, 5 czerwca 2013

"IMAGINY 1D: Liam #1 cz.2" by BaliBliss

Druga część Liama. Miłego czytania :)
BaliBliss


Obudził mnie okropny ból głowy. Za oknem świeciło słońce. Stało wysoko na niebie, więc musiało być już popołudnie. Popatrzyłam na budzik stojący na szafce obok łóżka. Czternasta. Pięknie. Przespałam pół dnia. Nagle obok mnie ktoś się poruszył. Po drugiej stronie spał przystojny szatyn. Liam Payne z zespołu One Direction. Co on tu robi? I to w dodatku zupełnie nagi?! Zawstydzona przykryłam go kocem. Zorientowałam się, że ja także jestem naga. Owinęłam się kołdrą, wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Potrzebuję gorącego prysznica. Puściłam wodę i weszłam pod strumień. Moje ciało od razu się odprężyło, jednak mózg zaczął działać na przyspieszonych obrotach. Muszę sobie przypomnieć co się wczoraj wydarzyło. Pamiętam, że zjedliśmy kolację, dość sporo wypiliśmy… Liam mnie pocałował, a ja się nie broniłam. Nie mogę sobie jednak przypomnieć co było później… Czyżbyśmy uprawiali seks??? Mam nadzieję, że nie. Ale jak inaczej wyjaśnić to, że oboje jesteśmy nadzy? Muszę porozmawiać z Liamem. Może on coś pamięta. Zakręciłam wodę i wyszłam spod prysznica. Wytarłam się i włożyłam ciuchy – skórzane legginsy i czarny t-shirt z logo Jacka Danielsa. Głowa dalej mnie bolała, więc poszłam do kuchni po aspirynę. Wzięłam też jedną dla Liama, by był przytomny podczas rozmowy. Gdy weszłam do sypialni on już nie spał. Rozglądał się po pokoju z szokiem malującym się na jego pięknej twarzy. To nie wróżyło nic dobrego. Gdy mnie dostrzegł na jego ustach pojawił się lekki uśmiech.
- Hej [T. I.]. Nie wiesz może dlaczego leżę golusieńki w twoim łóżku?
- Chciałam cię spytać o to samo. Czy my….?
- Nie mam pojęcia. Strasznie się wczoraj upiliśmy. Mam okropnego kaca.
- Wypij. Pomoże. -powiedziałam podając mu aspirynę. – Nic sobie nie przypominasz? Wiem, że mnie pocałowałeś…
- A ty nie byłaś mi dłużna – powiedział z uśmiechem.
Popatrzyłam na niego wściekle.
- Mógłbyś nie przerywać?! Próbuję wyjaśnić co się działo zeszłej nocy!
- Przepraszam. Kontynuuj.
- Jak mówiłam, pocałowałeś mnie. Dalej nic nie pamiętam. A ty?
- Wiem, że zaczęliśmy się nawzajem rozbierać, ale nie mam pojęcia czy do czegoś doszło. Wolałbym to jednak pamiętać. Nie wiem czy mógłbym zapomnieć widok ciebie nagiej…
Popatrzyłam na niego zszokowana. Jego wyznanie mnie zdziwiło. Czy on właśnie powiedział, że podoba mu się moje ciało? Zawstydzona odwróciłam wzrok.
- Ubierz się. Jak chcesz to możesz wziąć prysznic. Ten granatowy ręcznik przygotowałam dla ciebie. Ja będę w kuchni. Zrobię coś do jedzenia. – powiedziałam na jednym oddechu i uciekłam z sypialni. Postanowiłam zrobić tosty z dżemem bo na nic innego nie miałam składników. Gdy kończyłam Liam wyszedł z sypialni. Miał na sobie te same spodnie co wczoraj, jednak nic poza tym. Na widok jego nagiego torsu moje nogi zrobiły się miękkie. Czemu on tak na mnie działa? Nie rozumiem tego i pewnie nigdy nie zrozumiem. Chłopak przyglądał mi się przez chwilę z zamyśloną miną. Nasze oczy się spotkały. Wpatrywaliśmy się w siebie. Liam zaczął iść w moją stronę. Gdy był już wystarczająco blisko, wpił się w moje usta. Całowaliśmy się długo i namiętnie. Przerwał nam dopiero dzwonek do drzwi. Kto to do cholery może być??? Na moje niewypowiedziane pytanie odpowiedział Liam.
- To pewnie Niall. Zadzwoniłem do niego by przywiózł mi świeży t-shirt. Jeśli wyszedłbym stąd we wczorajszym paparazzi nie dali by ci spokoju. Otworzę.
Podszedł do drzwi i przekręcił łucznik. Gdy otworzył do środka wpadła czwórka roześmianych chłopaków. Zapewne jego koledzy z zespołu.
- Co wy tu do cholery robicie? Dzwoniłem do Nialla, nie do was! – zdenerwował się Liam.
- Oj, stary wyluzuj. – odezwał się uroczy szatyn w bluzce w paski i z marchewką w dłoni – Chcemy tylko poznać piękną [T. I.] i już nas nie ma. To nie fair żeby Niall ją zobaczył a my nie!
Gdyby wzrok zabijał, chłopak byłby już martwy. Liam był wściekły. Po chwili zastanowienia jednak zrezygnowany wpuścił ich do salonu.
- Chłopcy to jest właśnie [T.I.], [T.I.] oto idioci z 1D. – przedstawił nas sobie.
O dziwo chłopcy nie zareagowali na tych „idiotów”.
- Cześć – powiedziałam nieśmiało.
Szatyn z burzą loków podszedł do mnie i pocałował mnie w rękę.
- Miło mi cię poznać. Jestem Harry Styles. Cieszę się że Li znalazł sobie taką śliczną dziewczynę.
- Dziewczynę? Nic mi na ten temat nie wiadomo. – powiedziałam zdziwiona i zerknęłam na Liama. Był wyraźnie zawstydzony.
- Nie przejmuj się Harrym. Nie wie co mówi. – powiedział szybko – Poznaj resztę chłopaków: blondyn to Niall Horan, mulat to Zayn Malik, a ten z marchewką to Louis Tomlinson.
Chłopcy przywitali się, po czym Liam szybko wyrzucił ich z mojego mieszkania. Ubrał koszulkę, którą przyniósł mu Niall, po czym zabrał się do jedzenia tostów. Nurtowało mnie to co powiedział Harry i reakcja Payna. Muszę go o to zapytać. Skończyliśmy jeść, po czym usiedliśmy na kanapie w salonie i włączyliśmy jakiś program w telewizji.
- Liam, mogę cię o coś spytać? – powiedziałam cicho
- Jasne, kotku. Strzelaj.
- Czemu powiedziałeś chłopakom że jestem twoją dziewczyną?
Liam zarumienił się.
- Bo chciałbym, żebyś nią była. – odpowiedział nieśmiało – Ale nie mam pojęcia czy ty tego chcesz…
Popatrzyłam mu w oczy. Czyżby sobie ze mnie żartował? Nic na to nie wskazywało.
- [T.I.] [T.N.], czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną?
- Li, ja nie wiem… Prawie cię nie znam…
- A więc poznajmy się. Zabieram cię dziś na randkę.
- Dobrze. Gdzie pójdziemy?
- Niespodzianka. Idziesz w tym czy chcesz się przebrać?
- W tym. Muszę tylko znaleźć trampki.
- Widziałem je w sypialni obok szafy.
- Dzięki.
Ubrałam buty i wzięłam skórzaną kurtkę na wypadek gdyby się ochłodziło. Gdy wyszłam z sypialni Liam czekał już przy drzwiach. Otworzył je przede mną, a gdy wyszłam zamknął i podał mi klucze. Założył okulary przeciwsłoneczne i poszliśmy powoli w kierunku centrum Londynu.
- Powiesz mi dokąd idziemy? Nie lubię niespodzianek…
- Do parku, następnie do mojej ulubionej cukierni na lody, a później na spacer. Pasuje?
- Tak. Liam…
- Słucham, kotku.
- Musisz to wiedzieć.
- O co chodzi [T.I.]?
- Jeżeli my zeszłej nocy… No wiesz… Ja nigdy wcześniej….
- Rozumiem. Dziękuję, że mi o tym mówisz. To dla mnie dużo znaczy.
Szliśmy przez długi czas w milczeniu. Liam trzymał mnie za rękę. Było to niesamowicie przyjemne…
-Skąd pochodzisz? – spytał nagle – Od dawna mieszkasz w Londynie?
- Jestem Polką. W Londynie jestem od dwóch dni. Będę tu mieszkała do końca sierpnia.
- Dlaczego tylko do końca sierpnia? Nie zostajesz na stałe? – spytał smutno
- Nie stać mnie na wynajęcie mieszkania. Jestem tu tylko dla tego, że wygrałam konkurs.
Liam zamyślił się.
- A gdybyś tak… – odezwał się po chwili.
- Co?
- Nic, nieważne. I tak się nie zgodzisz.
- Liam – zatrzymałam się i spojrzałam mu w oczy – Wyduś to z siebie. O co chodzi?
- No bo… Tak sobie pomyślałem… Mogłabyś zamieszkać u mnie…
- No nie wiem…
- Nie musisz teraz odpowiadać. Masz dwa miesiące na zastanowienie się, Tylko obiecaj, ze weźmiesz to pod uwagę.
- Dobrze. Zastanowię się na tą propozycją. I… znam już odpowiedź na pytanie, które zadałeś mi w mieszkaniu – sama nie wierzę, że to mówię, ale już za późno by się wycofać…
- Tak, kotku?
- Chcę być twoją dziewczyną.
Liam popatrzył na mnie z blaskiem w oczach. Po chwili wpijał się już zachłannie w moje wargi. Pierwszy raz w życiu ogarnęło mnie tak wielkie szczęście.

ciąg dalszy nastąpi...

"IMAGINY 1D: Liam #1 cz.1" by BaliBliss

No tak, jestem Directioner. To mój pierwszy imagin, więc mam nadzieję że będziecie wyrozumiali :)
BaliBliss


Mój pierwszy dzień w Londynie. Marzyłam o tym od zawsze, ale moich rodziców nie było stać na taką podróż. Jestem tu tylko i wyłącznie dzięki mojej przyjaciółce – [I.T.P]. To ona namówiła mnie, abym wzięła udział w konkursie na projekt logo dla nowych linii lotniczych EuropeTour. Udało mi się. Nagroda? Dwumiesięczny pobyt w mieszkaniu wynajętym w dowolnym europejskim mieście. O wygranej dowiedziałam się w lutym, dniu moich osiemnastych urodzin. Byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi. A teraz, gdy już dotarłam na miejsce jestem przerażona. Jestem samiuteńka w tak ogromnym mieście… Muszę się wziąć w garść. Taksówka, którą jechałam podjechała pod adres wskazany przez faceta, który odebrał mnie z lotniska. Na szczęście zapłacił on kierowcy, więc nie musiałam na razie naruszać moich oszczędności. Wysiadłam i skierowałam się do drzwi. Muszę teraz znaleźć mieszkanie numer 69. Na szczęście nie jest to zbyt trudne i po minucie jestem już w środku. Nie jest ono duże, ale za to gustownie umeblowane. Przez drzwi wejściowe wchodzi się wprost do małego saloniku z wygodną kanapą i dużym telewizorem. Pokój ten jest we wszystkich odcieniach fioletu. Ściany w kolorze wrzosu, purpurowa sofa, oberżynowe zasłonki i lawendowy dywan. Z prawej jest otwarta na salon kuchnia z drewnianymi meblami i brązowymi ścianami. Znajduje się w niej stół, przy którym spokojnie zmieściło by się sześć osób. Po lewej jest sypialnia urządzona w beżach i bieli z podwójnym łóżkiem. Z niej można wejść na niewielki balkon, z którego rozpościera się widok na Tamizę. Z sypialni wchodzi się także do łazienki. Jest w niej wielka wanna i kabina prysznicowa. Gdy już zwiedziłam miejsce, które będzie moim domem przez najbliższe dwa miesiące, postanowiłam się rozpakować. Nie zajęło mi to dużo czasu bo miałam ze sobą tylko dwie niewielkie walizki. Postanowiłam zatem wziąć prysznic. Odprężył mnie on i orzeźwił. Ubrałam ulubione ciemne dżinsy i koszulkę z zespołem Guns’n'Roses. Moje krótkie, czerwone włosy nastroszyłam lekko, żeby nie były „przylizane”. Nałożyłam na rzęsy tusz i umalowałam oczy czarną kredką. W końcu byłam gotowa na pierwsze wyjście na miasto. Nie zamierzam iść daleko. Muszę tylko kupić coś do jedzenia. Ulice są zatłoczone, jak to w Londynie. Na szczęście sklep spożywczy okazuje się być tuż za rogiem. Kupuję potrzebne produkty i wracam do mieszkania. Teraz muszę rozpakować zakupy. Gdy już prawie kończę słyszę dzwonek do drzwi. Dziwne. Ktoś z linii lotniczych miał przyjechać sprawdzić jak mi się podoba mieszkanie dopiero jutro. Otwieram drzwi. Za nimi stoi nieziemsko przystojny chłopak, krótkowłosy szatyn z niesamowicie brązowymi oczami, w których mogłabym się zatracić. Skądś go kojarzyłam, ale nie mam pojęcia skąd. Nie miałam też czasu by to sobie przypomnieć, ponieważ chłopak nic nie mówiąc wyminął mnie i wszedł do mieszania.
- Do cholery, co ty robisz? Nie znam cię, wynoś się stąd! – wydarłam się na niego.
- Przepraszam, nie mogę teraz wyjść. Uciekłem do pierwszego mieszkania, do którego dobiegłem. Przykro mi, że trafiło akurat na ciebie. A tak w ogóle to mam na imię Liam.
- Niby przed kim uciekałeś?
- Przed paparazzi. Bez przerwy za mną łażą, ale od kiedy zerwałem z Danielle są dosłownie wszędzie!
- Paparazzi? Jesteś jakimś celebrytą?
Popatrzyła na mnie jak na obłąkaną.
- Jestem Liam Payne z One Direction. Nie kojarzysz mnie?
No tak. Jak mogłam sobie przypomnieć kim jest jeśli wszystkie zdjęcia jego i jego kolegów zamalowywałam?
- Teraz, gdy mi powiedziałeś, kojarzę. Sorry, nie jestem waszą fanką.
- Zorientowałem się. Nie zaczęłaś piszczeć gdy zobaczyłaś mnie w drzwiach. Mogę tu trochę zostać? Aż paparazzi sobie pójdą? – zrobił słodką minkę – Proszę?
- No dobrze. Ale tylko chwilkę.
- Dziękuję… yyy…
- [T. I.]. Mam na imię [T. I.]. Czuj się jak u siebie, ale nie za bardzo.
Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Liam usiadła obok mnie. Zmieniałam kanały szukając czegoś zabawnego do oglądania. Na jednym z kanałów leciało Toy Story. Już miałam zmienić program na następny, gdy mój gość poprosił:
- Proszę zostaw, uwielbiam tą bajkę!
Popatrzyłam na niego przenikliwie. Żartuje sobie ze mnie? A może serio ją lubi jak ja? W końcu zdecydowałam się przyznać:
- Ja też ją lubię. Chciałam przełączyć tylko ze względu na ciebie…
- Jak widzisz nie musisz – uśmiechnął się słodko – widocznie mamy taki sam gust.
Siedzieliśmy i oglądaliśmy bajkę. Byłam zmęczona po długim locie i zasnęłam. Gdy się obudziłam było już ciemno. Leżałam w swoim łóżku otulona kołdrą. Nie miałam na sobie spodni. Chwila! Jak to możliwe? Przecież nie pamiętam żebym szła do łóżka, a co dopiero ściągała spodnie! Wtedy drzwi do sypialni otworzyły się. Stanął w nich Liam i widząc, że już nie śpię uśmiechnął się. Podał mi gorącą czekoladę.
- Co ty tu jeszcze robisz? – zapytałam nie do końca grzecznie.
- Czekałem aż się obudzisz, śpiąca królewno. Nie chciałem iść puki śpisz, bo nie miał by kto zamknąć za mną drzwi i mogłoby ci się stać coś niedobrego.
- Było mnie obudzić. Nie masz jakiegoś koncertu albo coś?
- Nie, do końca lipca mamy z chłopakami wolne, więc pewnie gdzieś balują. Mnie to nie kręci. Nie śpieszyło mi się.
- Czy to ty ściągnąłeś mi spodnie? – to pytanie nurtowało mnie od kiedy wszedł do pokoju
- Tak. Było ci gorąco.
- Co robiłeś w czasie kiedy spałam?
- Och, dużo rzeczy. – odpowiedział wyraźnie zmieszany.
- Na przykład?
- Oglądałem telewizję, przejrzałem twoje płyty, gapiłem się na ciebie, ugotowałem kolację…
- Że co proszę ?!
- Ugotowałam kolację.
- Chodzi mi o to wcześniej!
- E.. Przejrzałam twoje płyty…
- Nie, nie nie. To między tym.
- Ehm… – miał zawstydzoną minę – gapiłem się na ciebie…
- Dlaczego?
- Wyglądasz słodko gdy śpisz….
Ja? Słodko? Żartuje sobie ze mnie? Czy czerwone nastroszone włosy są słodkie? Czy tatuaże na rękach i plecach są słodkie? Nie wydaje mi się.
- Uwierz mi, nie jestem słodka.
Zawstydzony spuścił wzrok. Zaczęło mi burczeć w brzuchu.
- Mówiłeś coś o jakiejś kolacji? – spytałam. Humor od razu mu się poprawił.
- Tak! Zrobiłem makaron z sosem serowym!
- Brzmi pysznie. Ubiorę się i zaraz będę w kuchni.
-Będę czekał! – po tych słowach wyszedł z sypialni.
Wstałam i zaczęłam szukać jakichś szortów. Nie mieści mi się w głowie że Liam Payne okazał się miłym, zwyczajnym facetem. Przecież jest gwiazdką popu! Ale jeszcze dziwniejsze jest to, że od momentu, gdy powiedział, że się na mnie gapił, czuję w brzuchu stadko motyli… Nie. Jak mogę być aż tak głupia? On jest sławny. Ma dziewczyn na pęczki. Czemu miałby się zainteresować mną? To niemożliwe. Muszę nad sobą panować. Ubieram spodenki zrobione ze starych dżinsów i idę do kuchni. Liam uśmiecha się n mój widok, a moje serce robi fikołka. Na stole stoją dwa talerze z przepysznie wyglądającym daniem, a między nimi znajduje się świeca. Jest też wino. Skąd je wziął? Przecież mówił, że nie wychodził…
- Nie kupowałam wina. Skąd je masz? – spytałam
- Tajemnica. Siadaj. – mówiąc to odsunął dla mnie krzesło.
Gdy już siedziałam, rozlał wino do kieliszków, zapalił świecę i w końcu usiadł naprzeciw mnie.
- Smacznego, [T. I.].
- Wzajemnie – odpowiedziałam.
Spróbowałam makronu. Był przepyszny. Nigdy dotąd nie jadłam czegoś tak dobrego. Jedliśmy, rozmawialiśmy i piliśmy wino. Okazało się, że była też druga butelka trunku. Gdy ją opróżniliśmy, Liam zaproponował, żebyśmy zatańczyli. Włożyłam do odtwarzacza jedną z moich płyt i zaczęłam pląsać. Chłopak przyciągnął mnie do sobie. Tańczyliśmy, ocierając się o siebie, a mi coraz bardziej szumiało w głowie. Nie wiem jak długo to trwało. Liam popatrzył mi w oczy. Wiedziałam co chce zrobić, jednak się nie cofnęłam. Nasze usta się spotkały. Początkowo Liam całował mnie delikatnie, ale gdy poczuł, że oddaję pocałunek, zaczął szaleńczo penetrować moje usta swoim językiem. Ja nie pozostałam na to obojętna. Tak się w nim zatraciłam, że nie zorientowałam się nawet kiedy wylądowaliśmy w sypialni. Jego ręce zaczęły gładzić moje plecy pod t-shirtem, aż w końcu go ze mnie zdjął. Zaczęłam rozpinać mu koszulę. Nie zaprzestaliśmy przy tym pocałunku. Liam położył mnie na łóżko. Pozbyliśmy się reszty ubrań. Chłopak zaczął całować moją szyję. I właśnie w tym momencie pierwszy raz w życiu urwał mi się film.

ciąg dalszy nastąpi...