Zakończenie starego imagina o Liamie. Tak, wiem, długo to trwało, ale nie miałam pomysłu jak skończyć tą historię. Krótkie, ale mam nadzieję że się wam spodoba!
BaliBliss
*10 lat później*
- Mamo, jak zakochałaś się w tacie? - zapytała ośmioletnia Leah. Popatrzyłam w brązowe oczy mojego męża, który trzymał na rękach naszego rocznego synka Lennon'a. On także na mnie spojrzał i się uśmiechnął. Wróciły wszystkie wspomnienia. Pierwsze spotkanie, pierwszy pocałunek, pierwsza pieszczota, pierwszy raz, nasz ślub, reakcja Liam'a na wieść że zostanie ojcem.. ale też pierwsza kłótnia, pierwsza dłuższa rozłąka... Tak, życie z gwiazdą nie jest łatwe. Ciągłe śledzenie przez fanów i paparazzi, wtrącanie się mediów do naszego życia, ciągłe rozstania... Ale gdybym mogła cofnąć czas nic bym nie zmieniła. I pomyśleć, że gdybym wtedy nie podjęła tej jednej, spontanicznej decyzji moje życie mogło by się potoczyć zupełnie inaczej... Wróciłabym do Polski, nigdy więcej nie zobaczyłabym Liam'a... Nasze maleństwa nigdy nie przyszły by na świat... Nie, nie wyobrażam sobie takiego życia. Mieszkam w Londynie, mam najlepszego męża na świecie, wspaniałe dzieci, pracę, która sprawia mi radość, piękny dom z ogrodem i oddanych przyjaciół. Jestem szczęśliwa. Nie zamieniłabym tego za nic w świecie. Moje rozmyślania przerwały pięcioletnie bliźniaczki - Diana i Georgia - które wpadły do pokoju śmiejąc się i wskoczyły mi na kolana.
- Powiedzmy że po prostu wprosił się do mojego serca i już tam został... - odpowiedziałam na pytanie mojej córki uśmiechając się do męża.
Translate
wtorek, 12 listopada 2013
niedziela, 25 sierpnia 2013
"Angenina" cz.4 by BaliBliss
Mam dla was czwartą część "Angeniny"! Na razie tyle mam napisane. Jeżeli się wam podoba to wrócę do tego opowiadania i go dokończę, ale to zależy od waszych komentarzy! Miłego czytania!
BaliBliss
BaliBliss
Sobota,
24 XI 2012, 00:55
Po bólu przychodzi
odrętwienie. Tak jest i w moim przypadku. Nie czuję nic. Nie wiem
jak długo byłam nieprzytomna. Gdy się ocknęłam zorientowałam
się, ze nie jestem w pokoju sama. Obok mojego łóżka siedział
Jeremi. Nie miał na sobie koszulki. Czytał jedną z moich książek.
Przypatrywałam mu się przez jakiś czas leżąc nieruchomo. W końcu
jednak odrętwienie minęło i zaczęłam się wiercić. Jeremi
zerknął na mnie z nad książki i uśmiechnął się.
- Śpiąca królewna
się w końcu obudziła! A mówiłem: uwolnij to. Wtedy przemiana
byłaby mniej bolesna i nie musiałabyś po niej tak długo dochodzić
do siebie.
- Spytałabym o co
chodzi z tą przemianą, ale pewnie nic mi nie powiesz…
Jeremi uśmiechnął
się jeszcze szerzej.
- Ależ powiem. Ale
najpierw weźmiesz zimny prysznic by zbić gorączkę.
Wstał z podłogi i
skierował się w stronę łazienki. Gdy tak szedł zwróciłam uwagę
na jego plecy. Były na nich dwie podłużne, pionowe blizny na
wysokości łopatek, tak, jakby ktoś odciął mu skrzydła… Nie,
to niemożliwe. Chyba oszalałam. Takie rzeczy nie istnieją. Gdy
Jeremi doszedł do drzwi, odwrócił się i ze śmiechem zapytał:
- Dasz radę zajść,
czy mam cię zanieść?
- Już idę. –
powiedziałam i wstałam z łóżka.
Jeremi miał rację.
Zimny prysznic dobrze mi zrobił. Czułam się po nim rześko i
zdrowo. Gdy wróciłam do pokoju Jeremi podał mi kanapki, które
przygotował w czasie gdy byłam w łazience. Do tej pory nawet nie
czułam jaka byłam głodna! Zjadłam wszystko, po czym usiadłam na
łóżku i popatrzyłam na Jeremiego.
- Zamieniam się w
słuch. – powiedziałam.
- Zacznijmy od tego, że
przysłał mnie tu twój ojciec bym cię chronił…
- Mój ojciec???
Przecież on się nigdy mną nie interesował! Zostawił moją mamę
z brzuchem!
- Nie miał wyjścia.
- Zawsze jest jakieś
wyjście!
- Nie w tym przypadku.
Musiał odejść żeby was chronić.
- To kim on w takim
razie jest, że potrzebuję ochrony? Jakimś bossem? Dilerem
narkotykowym? Gangsterem?
- Nie…
- To kim?!
- Co o nim wiesz?
- Tylko tyle, że jest
draniem o imieniu Gabriel, który rzucił moją mamę jak tylko
dowiedział się, że jest w ciąży!
- To nie był jego
wybór…
- Nie broń go!
- Nie bronię. Musiał
po prostu wrócić na niebiosa aby nie upaść. Gdyby nie wrócił
byłybyście martwe zanim zdążyłabyś się urodzić. I tak
dopuścił się zbrodni okazując uczucie człowiekowi.
- Pogubiłam się.
Jakie niebiosa? Jakiej zbrodni?
- Twój ojciec to anioł
Gabriel. A ty jesteś nefilimem.
- Nefi – czym? Żarty
sobie robisz?
- Nefilimem. Taka jest
prawda.
- To niby czym ty
jesteś? Dżinem z lampy? Wampirem?
- Wampirem? Co to to
nie. Jestem upadłym aniołem, który przez przewinienia, których
się dopuścił, został wygnany z niebios i skazany na życie na
ziemi. Ty jesteś Nefilimem, czyli potomkiem anioła i człowieka. Do
tej pory nie miałaś żadnych anielskich mocy, ale po tym, jak
zginęłaś w tym wypadku…
- Jak to zginęłam w
wypadku? Przecież jestem tu i mam się dobrze!
- Bo twój ojciec cię
wskrzesił. Dlatego musiałaś przejść przemianę.
- Jaką przemianę?
- Powinnaś raczej
zapytać: przemianę w co. Otóż nefilim, który umrze przed
skończeniem osiemnastu lat i zostanie wskrzeszony staje się aniołem
z wszystkimi jego mocami i cechami. Ale, ponieważ nie został
stworzony aniołem, nie może wejść na niebiosa i musi żyć na
ziemi, zupełnie jak upadłe anioły. Nie ma jednak żadnych
przewinień, dlatego jego skrzydła pozostają białe. U upadłych są
czarne…
- Chcesz powiedzieć,
że wyrosną mi skrzydła?
- Z czasem przyjdą
wszystkie cechy i moce. Skrzydła też. Nie wszystko pojawia się od
razu.
- Jakie moce?
- Zwykle są to
znacznie osłabione moce anielskiego rodzica, czasem też bardzo
słabe moce wskrzesiciela. Gabriel przewiduje jednak, że w twoim
przypadku będzie jednak trochę inaczej, ponieważ on jest jednym i
drugim.
- Czyli?
- Prawdopodobnie
będziesz miała dość silne moce ojca. Może nawet tak silne jak
jego…
- Czemu przysłał cię
żebyś mnie chronił?
- Na dziś już dość
informacji. Twoja mama właśnie wróciła z randki. Idź spać. Do
jutra.
- Tak jakbym dała rady
usnąć po tych wszystkich rewelacjach…
Jeremi popatrzył na
mnie dziwnie i przyłożył mi dłoń do czoła.
- Śpij maleńka, śpij.
–powiedział czule i pochłonęła mnie ciemność.
Tej nocy śniłam o
przystojnym, czarnoskrzydłym aniele…
c.d.n.?
czwartek, 22 sierpnia 2013
"Angenina" cz.3 by BaliBliss
Trzecia część "Angeniny" dla was. Miłego czytania! Komentujcie!
BaliBliss
c.d.n.
BaliBliss
Czwartek,
22 XI 2012, 12:25
Jestem już w domu.
Miło jest leżeć w swoim łóżku- wygodnym i miłym… Mój pokój
jest mały, ale przytulny i jasny. Pomalowane na jasny fiolet ściany,
na podłodze piaskowe linoleum, szafa, komoda, biurko z komputerem,
biblioteczka, łóżko… Minimalistycznie urządzony, ale idealny.
Trochę boli mnie głowa, ale to pewnie normalne po takim wypadku.
Mama krząta się na dole, pewnie gotuje obiad. Nita jest w szkole.
Nakarmiłam Klopsa, mojego psa, ale on dziwnie się zachowuje. Unika
mnie, zupełnie jakby nie pamiętał kim jestem… Słyszę dzwonek
do drzwi. Myślę, że to listonosz, ale mama wyprowadza mnie z
błędu:
- Nina! Masz gościa! –
woła.
Schodzę na dół. Ku
mojemu zdziwieniu w drzwiach stoi Jeremi.
- Cześć – odzywa
się pierwszy.
- Cześć, wejdź do
środka – mówię zszokowana. Nie spodziewałam się, że odwiedzi
mnie w domu. Poszliśmy domowego pokoju. Usiałam na łóżku. Jeremi
zaczął się rozglądać. W końcu się odezwał:
- Przyszedłem zapytać,
jak się czujesz…
- Trochę boli mnie
głowa, ale w sumie jest ok. Dzięki za troskę.
- Czyli się zaczyna –
mruczy pod nosem.
- Co się zaczyna?
- Nieważne… Dowiesz się wszystkiego w swoim czasie.
- Nieważne… Dowiesz się wszystkiego w swoim czasie.
- Jesteś dziwny.
- Jak my wszyscy…
- Jacy my?
- Nieważne…
- Jak to nieważne?
Wkurza mnie gdy nie wiem o czym mówisz! Kim są ci „my”?!
- Na razie nie mogę ci
powiedzieć…
- Co znaczy na razie?!
Czyli kiedyś mi powiesz???
- Tak.
- Kiedy???
- Gdy przemiana dojdzie
do skutku.
- Jak znowu przemiana?!
- Nieważne. Niedługo
sama się dowiesz.
- Znowu tajemnica? Nie
lubię niespodzianek.
- Wiem. Uwierz, też
wolałbym, żebyś wiedziała o wszystkim. Ale to nie zależy ode
mnie.
- Jak nie od ciebie to
od kogo?
- Gdy On będzie chciał
się ujawnić dowiesz się o tym jako pierwsza. Teraz i tak za dużo
powiedziałem…
- Nie powiedziałeś
nic!
- Zmieńmy temat.
Podobno jutro wybierasz się na zakupy z Nitą?
- Tak… Skąd o tym
wiesz?
- E… Zuza mówiła o
tym w szkole. Masz już coś wypatrzone?
- Podoba mi się taka
jedna sukienka, biała, obcinana pod biustem. Na piersiach jest
czarna koronka podszyta białym materiałem. Ale pewnie już jej nie
będzie w sklepie…
- Pójdę już. – i
wyszedł. Bez słowa pożegnania. Jest bardzo tajemniczy…Kto mu
zabrania mówić o co chodzi? To jest dziwne…
Czwartek
22 XI 2012, 17:20
Gdy Jeremi wyszedł,
zjadłam obiad i zdrzemnęłam się. Miałam bardzo dziwny sen. Śnił
mi się Jeremi. Miał na sobie tylko ciemne spodnie. Nie było by to
dziwne, gdyby nie fakt, że z pleców wyrastały mu rozłożyste
skrzydła, jak te, które w bajkach i filmach maja anioły (tyle że
nie były białe, a czarne). Podszedł do mnie, wziął mnie za rękę
i, nie wiem jakim cudem, unieśliśmy się w powietrze. Lataliśmy
miedzy chmurami przytuleni do siebie, śmialiśmy się. Byłam
szczęśliwa, ponieważ Jeremi trzymał mnie w ramionach. Chyba
zaczyna mi odbijać. Muszę odstawić ksiązki fantasy. Gdy się
obudziłam ból głowy był silniejszy niż wcześniej, a gdy biorę
środki przeciwbólowe jeszcze się nasiliła, więc jem kolację,
biorę tabletkę nasenną i idę się położyć. Oby do jutra mi
przeszło, bo inaczej będę do niczego podczas zakupów…
Piątek,
23 XI 2012, 10:05
Ból jest nie do
zniesienia. Chyba będę musiała odwołać zakupy. A tak liczyła,
że kupię sobie dziś sukienkę na osiemnastkę… Ale zdrowie jest
ważniejsze. Mama mówi, ze ból głowy jest normalny po takim
wypadku, ale z godziny na godzinę jest on coraz silniejszy! Zaczyna
się także rozprzestrzeniać: boli mnie już nie tylko głowa, ale
również szyja, ramiona, ręce i nogi. Ledwo mogę się ruszać!!!
Muszę znów odpocząć…
Piątek,
23 XI 2012, 13:55
Jest coraz gorzej. Boli
mnie już nawet brzuch. Nie mogę powiedzieć o tym mamie, bo tak się
cieszy, że wychodzi dziś z Adamem… Nie mogę jej tego zepsuć.
Zadzwoniłam do Nity żeby jej powiedzieć, że z zakupów nici. Było
jej przykro, ale w końcu stwierdziła, ze to dobrze, bo już dawno
nigdzie nie wychodziła z Brunem. W innym wypadku cieszyłabym się
jej szczęściem, ale przez ten ból nie mogę myśleć. Niech to się
skończy!
Piątek,
23 XI 2012, 18:55
Jest bardzo źle.
Zostałam sama w domu, a chyba umieram. Ból objął już nawet
klatkę piersiową. Czuję, jakby moje serce miało zaraz rozlecieć
się na milion drobnych kawałków. Nikt mi nie może już pomóc.
Krzyczę z bólu. Nie widzę już nic. Tylko ciemność i przeraźliwy
ból. Nagle słyszę znajomy głos:
- Uwolnij to! – mówi
– Nie zatrzymuj przemiany, bo zginiesz!
To głos Jeremiego. Co
on tu do cholery robi? Jak wszedł do domu? To nieważne. Nagle moje
ciało zalewa potworna fala bólu. Najgorsza i najsilniejsza z
możliwych. Rozrywa moje ciało na kawałki. A potem nie ma już nic
poza ciemnością i ulgą. Czyżbym umarła?
c.d.n.
Subskrybuj:
Posty (Atom)